|
Ostatnie wpisy
Michał Szymański
|
Blog > Komentarze do wpisu
Banki muszą bankrutowaćProponowane w UE rozwiązania idą w kierunku zwiększania tendencji do państwowego sterowania bankami. Jednocześnie nie zrobiono wiele by wzmocnić w sektorze bankowym mechanizmy rynkowe, z których jednym z najważniejszych jest ryzyko, w tym realne ryzyko bankructwa. Wręcz przeciwnie, m.in. dyskredytowano wycenę rynkową aktywów, gdyż „wprowadza za dużą zmienność”. Zmienność cen, to ryzyko. Jeśli mamy pewność utrzymywania się cen, to możemy zaryzykować kupując więcej, przy większej dźwigni finansowej. Jeśli ceny są zmienne, to musimy mieć więcej kapitału, na wypadek nieoczekiwanego spadku cen i konieczności wykazania strat. Instytucja lokuje więc ostrożniej i staranniej analizuje ryzyko. Jednym z czynników, które spowodowały kryzys było zbyt wysokie ryzyko podejmowane przez instytucje finansowe. Banki powszechnie stosowały w swej działalności za dużą dźwignię finansową, tj. m.in. posiadały za małe kapitały własne w stosunku do aktywów. Banki łatwo mogą nadmiernie się zadłużać. Syndrom „bank nie może upaść” powoduje, że inwestorzy, w tym instytucje finansowe, niemal „w ciemno” kupują ich papiery dłużne. Zwiększanie ryzyka po stronie instytucji finansowej oznacza, że jej zarząd i kadry, a także akcjonariusze i wierzyciele w trosce o swój własny interes są zainteresowani dochodowym, ale jednocześnie bezpiecznym prowadzeniem biznesu. Wysokie kompetencje kadr w bankach służą do identyfikacji ryzyka i zabezpieczenia się przed nim. Inflacja sztywnych regulacji i brak ryzyka biznesowego dla kadr banków zbliża nas niebezpiecznie do modelu z PRL. Kompetencje coraz bardziej służą do poszukiwania sposobów jak wykorzystać niedoskonałość regulacji, gdyż tworzy to ekstra zysk, niż do budowania trwałej wartości dodanej. Modelowym przykładem jest belgijska Dexia. Bank ten trzy miesiące przed swoim upadkiem przeszedł przygotowane przez unijną administrację „stress testy”, które wykazały, że jest jednym z najbezpieczniejszych w Europie. Na koniec 2010 r. oficjalnie przedstawiany współczynnik wypłacalności (Tier 1) wyniósł 13%, choć z raportów finansowych wynika, że kapitały własne do aktywów wynosiły niespełna 2%. Dlaczego? Stress-testy, jak i regulacje, definiują co może być zaliczane do kapitałów, a co można pominąć w aktywach jako pozbawione ryzyka. Z punktu widzenia tych zasad opłacało się inwestować np. w obligacje greckie i zapisywać na konto zysków wysokie odsetki. Jednocześnie obligacje te były „z definicji” pozbawione ryzyka, a wycena księgowa „gwarantowała”, że ich ceny w księgach nie spadały. W rzeczywistości, wysokie odsetki płacone przez Grecję brały się z tego, że inwestorzy uznawali te papiery za dużo bardziej ryzykowne od np. niemieckich. I jeszcze jedno, utrzymywanie kapitałów własnych w wysokości 2% aktywów oznacza bardzo mały margines błędu. Przejście z regulacyjnej do rynkowej rzeczywistości oznaczało, że bank, który 3 miesiące wcześniej był jednym z najbezpieczniejszych w Europie, wymagał natychmiastowego dokapitalizowania kwotą 4 mld euro oraz 90 mld euro gwarancji rządowych. Po raz kolejny okazało się, że jedyną dostępną opcją na problemy banku jest pomoc państwa. Regulacje w sektorze finansowym są absolutnie konieczne. Ale tak samo konieczne są zasady wolnego rynku wymuszające uwzględnianie ryzyka. Powinny zostać wypracowane mechanizmy bankructwa banku, które jednocześnie nie powoduje kryzysu w gospodarce. Propozycji jest kilka. Ważne, aby poprzez realne zagrożenie stratami, sposób bankructwa motywował do analizy ryzyka: akcjonariuszy, inne instytucje finansowe, a także kadry samego banku. Reasumując, regulacje oczywiście tak, ale bez mechanizmów wolnego rynku prawidłowe działanie banków i przeciwdziałanie kryzysom takim jak obecny będzie trudne. Michał Szymański, Partner Zarządzający Money Makers S.A. czwartek, 17 listopada 2011, mszymanski_moneymakers
Komentarze
kredyt-hipoteczny-2
2011/11/18 19:30:36
W raju Marksa nic nie musi.
2011/11/19 01:51:34
nie tylko "musza", ale i powinny. w obecnej formie, powinny zniknac z powierzchni ziemi.
Bank powinien byc firma uslugowa : sprwedawac uslugi finansowe, posredniczyc w transakcjach itd. Ale nie - decydowac i posiadac. Dzisiaj banki nie tylko ze same decyduja, ale jeszcze w dodatku zajmuja sie spekulacja : nie zarabiaja na transakcjach a na handlu, i to czesto handlu czyms czego nie maja i co nie istnieje. Zamiast byc wiec posrednikiem miedzy bankiem centrlanym a przedsiebiorstwami w kredytowaniu gospodarki, przelewaja z pustego w prozne pieniadze ktore dostaja na 0% na finansowanie gospodarki, a ktorych uzywaja do spekulacji. przylkad : zeszloroczna zwyzka cen surowcow byla spowodowana wlasnie spekulacjabankow, ktore dostwaly pieniadze na 0% od reserwy federalnej... Najbudniejszym procederem jest pozyczanie na % panstwom... przykladem sa aktualne problemy wloch, ktorych rzeczywistym problemen nie jest dlug czy deficyt, ale odsetki od starych dlugow. Dlug Francji odpowiada w calosci tylko i wylacznie odsetkom... Pozyczajac na % pieniadze rzadom, banki rujnuja narody, zeruja, pozbawiajac ludzi rezultatow ich pracy. Jak to powiedzial prez. Sarkozy, "spekulanci sa zdrajcami kapitalizmu". Powinno sie to raz wreszcie skonczyc... |