O rynkach i inwestowaniu
Michał Szymański
RSS
Blog > Komentarze do wpisu

W styczniu będzie trudno o napływ kapitału na GPW

Wraz ze spadkiem aktywności rynków w okresie okołoświątecznym odżyły wśród inwestorów nadzieje na nico spóźniony tzw. rajd św. Mikołaja. Brak kolejnych wiadomości z obszaru polityki, jeśli chodzi o rozwiązanie kryzysu zadłużenia w Europie pozwala rynkom na chwilę oddechu. Choć środowa aktywność ECB nieco „wytrąciła” rynki ze śpiącej równowagi. Ponieważ mało kto oczekuje, że w okresie najbliższych dwóch tygodni powinno dość do kluczowych ustaleń na najwyższych szczeblach politycznych, zmniejszyła się też ogólna niepewność rynkowa. Jednak z początkiem stycznia rynki i europejscy politycy będą już musiały wrócić do rzeczywistości.

Coraz więcej prognoz dotyczy rozwoju sytuacji w styczniu nadchodzącego roku. Wielką niewiadomą pozostaje zachowanie się klientów TFI. Wskazując na analogie z rozwojem sytuacji w okresie 2007-2009, po okresie spadków w drugiej połowie 2007, na początku 2008 nastąpiło gwałtowne wycofanie środków z krajowych funduszy. Gwoli przypomnienia, w styczniu 2008 wycofano ok. 15 miliardów złotych z funduszy akcji, zrównoważonych i stabilnego wzrostu. Wprawdzie mamy do czynienia z okresem silnie narastającej niepewności połączonej ze spadkami w drugiej połowie roku, co pozwala kreślić analogie z końcówką 2007 roku. Jednak wtedy kryzys nastąpił po długim okresie bardzo dużych napływów do funduszy, których kulminacja przypadła na rok 2006 i pierwszą połowę 2007. Z kolei w okresie poprzedzającym obecne spadki, skala napływów do szeroko rozumianych funduszy akcyjnych była dużo mniejsza. Choć niewątpliwie trudno oczekiwać, aby napływy do TFI pozytywnie zaskoczyły w pierwszym kwartale 2012.

W kontekście płynności krajowego rynku warto odnotować środowe orzeczenie Trybunału Europejskiego w praktyce nakazujące Polsce zniesienie limitu na inwestycje zagraniczne. Z dużym prawdopodobieństwem wymusi ono rozpoczęcie prac legislacyjnych dotyczących OFE. Nie sądzę, aby rząd po prosu zniósł ten limit. W wariancie pozytywnym można oczekiwać generalnych zmian jeśli chodzi o politykę inwestycyjną OFE, np. wprowadzenie benchmarków zewnętrznych w praktyce zachowujących dominację krajowych inwestycji. W wariancie negatywnym… No cóż ostatnie dwie istotne zmiany regulacji OFE polegały na: 1. ograniczeniu opłat pobieranych przez PTE, 2. zmniejszeniu składek do OFE. W tym przypadku trend nie jest przyjacielem OFE delikatnie rzecz ujmując. Ale pozostaje mieć nadzieję, że w końcu dojdzie do jego odwrócenia, z korzyścią dla rynku. Obecna sytuacja będzie także sporym wyzwaniem dla OFE jak publicznie ustosunkować się do orzeczenia i jego konsekwencji. Dystansowanie się od orzeczenia Trybunału w kontekście wielu apeli o zwiększenie dywersyfikacji jest bardzo trudne. Z kolei zbytni entuzjazm co do wyroku może być bardzo źle odbierany jako przesłanka domniemania wspierania rozprawy przed Trybunałem. A przy już bardzo złych intencjach, jako chęć wytransferowania aktywów za granicę. Można sobie też wyobrazić, że politycy chcący łatać braki budżetowe środkami z OFE mogą wykorzystać orzeczenie Trybunału jaki wygodny pretekst. Biorąc pod uwagę obecną sytuację ostrej konkurencji o kapitał pomiędzy państwami Europy i bardzo dużą wrażliwość na te kwestie (vide postulat repolonizacji banków) wyzwanie dla OFE jest niebanalne.

Nie ustaje spór co do perspektyw recesji. Przy analizie wskaźników wyprzedzających warto analizować ich strukturę. Większość z nich bierze pod uwagę kształt krzywej stóp procentowych. Tj. pozytywna krzywa (stopy długoterminowe wyższe od krótkoterminowych) wpływa pozytywnie na notowania wskaźnika, krzywa odwrócona – negatywnie. Obecnie, zwłaszcza w USA, mamy bardzo specyficzną sytuację. Krótkoterminowe stopy są bliskie zeru, więc nie ma możliwości, aby stopy długoterminowe były od nich niższe. Powoduje to zawyżanie wskazań wskaźników wyprzedzających biorących ten czynnik pod uwagę.

Michał Szymański, Partner Zarządzający, Money Makers S.A.

czwartek, 22 grudnia 2011, mszymanski_moneymakers

Komentarze
2011/12/24 07:33:01
To chyba dobrze, że maleje dopływ kapitału do giełdy. może złotówka odpocznie nieco od ciągłego dołowania przez giełdę?