O rynkach i inwestowaniu
Michał Szymański
RSS
Blog > Komentarze do wpisu

Od początku roku najważniejsza jest recesja i zadłużenie

Początek roku  jak dotąd potwierdza, że kluczowymi kwestiami będą w nim: skala recesji w Europie i USA oraz kryzys zadłużenia.

W USA Conference Board zapowiedział rewizję swojego wskaźnika wyprzedzającego, który jest uważnie śledzony przez wielu inwestorów. Instytut zapowiedział m.in. ograniczenie wpływu kształtu krzywej stóp procentowych na ostateczne wyniki. Wstępne analizy pokazują, że w efekcie rewizji wskaźnik przedstawi gorszy stan gospodarki.

Analitycy zaczynają uwzględniać fakt, że stosowanie kształtu krzywej stóp procentowych jako komponentu we wskaźnikach wyprzedających, m.in. w USA, obecnie powoduje sztuczne zawyżanie wyników. Odwrócona krzywa sygnalizowała recesję (stopy długoterminowe niższe od krótkoterminowych), a normalna (długoterminowe wyższe od krótkoterminowych) wzrost gospodarczy. W sytuacji, gdy w USA, wskutek polityki FED, stopy procentowe są bliskie zeru wystąpienie odwróconej krzywej jest w praktyce niemożliwe.

W Europie, niemieckie Federalne Biuro Statystyczne podało, że według jego szacunków Niemiecki PKB spadł w czwartym kwartale o 0,25% w porównaniu do trzeciego. Wskazało jednocześnie na ryzyko recesji w efekcie kryzysu zadłużenia. Recesja w krajach nim dotkniętych powoduje spadek popytu na niemiecki eksport. Notabene Niemcy i tak są w dość komfortowej sytuacji jeśli chodzi o płacone odsetki. Na ostatniej aukcji 6-cio miesięcznych niemieckich bonów skarbowych uzyskano negatywne stopy procentowe, a obligacji 5-cio letnich średnią rentowność 0,9%. Trudno przypuszczać by kraje jak Włochy dokonujące cięcia budżetowe i płacące rekordowe odsetki uniknęły recesji.

Iskierką nadziei były w czwartek bardzo dobre wyniki aukcji obligacji krajów peryferyjnych i Włoch. Jednak po jednym, czy dwóch dniach nie można jeszcze popadać w nadmierny optymizm. To trwałej poprawy koniunktury konieczne jest przekonanie inwestorów, że przyjęte przez poszczególne kraje i strefę Euro jako całość rozwiązania skutecznie poprawiają sytuację dłużników. Kluczowa będzie także kwestia poziomu wzrostu gospodarczego. Wzrost PKB uwiarygadnia kraj, że będzie on zdolny do wywiązywania się ze swoich zobowiązań. Z kolei recesja zwiększa wątpliwości wskutek spadku wpływów do budżetu.

Niskie poziomy rentowności niemieckich obligacji wskazują, że na rynkach ciągle dominuje awersja do ryzyka. Z drugiej strony pokazuje, że nawet niewielki spadek ogólnego ryzyka na rynkach może prowadzić do przesunięć kapitałów do aktywów bardziej ryzykownych, ale pozwalających na uzyskanie dochodu.

Sytuacji nie poprawiają Węgry, które rzutują na postrzeganie całego regionu. Coraz większym ryzykiem jest scenariusz, w którym władze węgierskie świadomie będą prowadzić politykę skutkującą częściową redukcją zagranicznych długów, zwłaszcza w sektorze prywatnym (np. kredyty hipoteczne). Takie rozwiązanie może wydać im się lepsze niż ostre cięcia w celu wywiązywania się ze wszystkich zobowiązań. Atrakcyjnie wypadać może porównanie redukcji długu jak np. w Islandii (tam poprzez bankructwa banków z zagranicznymi depozytami) prowadzące do okresowych perturbacji, ale dające potem „czystą kartę” ze żmudnymi reformami skutkującymi długą i ciężką recesją jak w Grecji czy Hiszpanii. Niestety takie rozwiązanie przy obecnym stanie rynków może przynieść dużo cięższe konsekwencje, a dla rynków finansowych naszego regionu oznaczać spore zamieszanie.

Michał Szymański, Partner Zarządzający, Money Makers S.A.

piątek, 13 stycznia 2012, mszymanski_moneymakers