|
Ostatnie wpisy
Michał Szymański
|
Blog > Komentarze do wpisu
Same fundusze z banków centralnych nie wystarcząLuty jak dotąd przynosi nam kontynuację dobrego klimatu inwestycyjnego. Kontynuowanie w takim tempie nieprzerwanych wzrostów cen akcji jest oczywiście mało realne. Większość inwestorów zdaje sobie z tego sprawę. To co coraz bardziej staje się istotne, to czy wykorzystać nieuniknioną korektę do zwiększenia inwestycji w akcje, czy też traktować obecny wzrost jako krótkie odreagowanie i okazję jedynie na krótkoterminowe zyski. Głównym katalizatorem poprawy koniunktury na rynkach, przynajmniej w Europie, była akcja Europejskiego Banku Centralnego, który zasilił banki komercyjne kwotą rzędu 500 mld Euro. W praktyce był to odpowiednik amerykańskiego Quantitative Easing. A jeśli chodzi o cele akcji ECB, to jest to kombinacja QE1 (przeciwdziałanie zapaści na rynku finansowym) i QE2 (poprawa koniunktury). W krótkim terminie obserwujemy podobne efekty jak po QE2, tj. zwyżki na rynkach finansowych i poprawę bieżących wskaźników sentymentu w gospodarce i PMI. Skala interwencji ECB i zapowiedź jej zwiększenia pod koniec lutego może podtrzymać koniunkturę na rynkach nawet przez kilka miesięcy. Jednak tym razem rynek jest bogatszy o doświadczenia z USA, gdzie po wyczerpaniu impulsu monetarnego QE2 rynki zaczęły szybko spadać pod wpływem słabej gospodarki. Stąd inwestorzy będą dużo szybciej weryfikować dane makroekonomiczne, czy ekspansja monetarna rzeczywiście przyczyniła się do poprawy koniunktury w gospodarce. Czyli, wzrosty na bazie samej ekspansji monetarnej bez rzeczywistej, pozytywnej zmiany cyklu koniunkturalnego będą znacznie krótsze niż po QE 2 w USA. Naj dzisiaj dane dotyczące gospodarczego cyklu koniunkturalnego nie są najlepsze. Poprawił się PMI/ISM, ale już dane PKB w USA za IV kwartał wskazują na zaskakująco duży wzrost zapasów, co może świadczyć o słabszej, niż oczekiwali producenci, sprzedaży. Byłoby to spójne ze spadkiem nastrojów konsumenckich w USA. Dynamika ogłoszeń o pracę w USA też wyraźnie spadła. Wskaźniki wyprzedzające w Europie i USA nadal sygnalizują duże ryzyko dalszego osłabiania koniunktury. W Europie kraje południa, zgodnie z oczekiwaniami szybko wchodzą w recesję, co ostatnio wskazały dane z Włoch. Odwrócenie tych tendencji będzie konieczne już w średnim terminie do podtrzymania wzrostów. Tak na marginesie, ogłaszanie wielkiego sukcesu przez Brukselę, że sukcesem jest pożyczenie bankom komercyjnym na 1%, po to aby te mogły zainwestować w obligacje rządowe dające im 6% jak w przypadku Włoch i Hiszpanii lub 3% w przypadku Francji wydaje się trochę na wyrost. Marża za zakup obligacji od 2 do 5% rocznie (spread) to dla banku dramatycznie więcej niż na rynku prywatnym, co dla banków oznacza łatwy i duży zysk za stosunkowo prostą operację. Wracając do samych rynków, to w krótszej perspektywie niepokoi utrata przez inwestorów z pola widzenia kryzysu europejskiego. Akcja ECB „rozwiązuje” problem rolowania długów rządowych w I kwartale. Jednak Grecja jest w coraz trudniejszej sytuacji i mamy do czynienia z patem negocjacyjnym. Ten stan zawieszenia nie może trwać tygodniami. A to oznacza, że albo szybko dojdzie do porozumienia, albo Grecja dostarczy rynkom kolejnej dawki emocji, które mogą łatwo być katalizatorem korekty obecnych wzrostów. Michał Szymański, Partner Zarządzający, Money Makers S.A. piątek, 03 lutego 2012, mszymanski_moneymakers
|