O rynkach i inwestowaniu
Michał Szymański
RSS

Wpisy z tagiem: portfel

poniedziałek, 16 maja 2011

Michał Szymański, Partner Zarządzający, Money Makers S.A.

W ostatnim tygodniu inwestorzy dużo większą uwagę zaczęli przykładać do analizy ryzyk gospodarczych i w efekcie obserwowaliśmy słabsze notowania na rynku akcji i wahania kursów walut. Obecnie mamy do czynienia z kilkoma czynnikami zwiększającymi niepewność inwestorów.

Spadek cen surowców przekłada się na gorsze notowania rynków rozwijających się. Wiąże się to z większą awersją do ryzyka, tj. inwestorzy dużo mniej chętnie podejmują inwestycje uznawane za ryzykowne. Do takich należą m.in. lokaty na rynkach rozwijających się, do których należy polski rynek. Ponadto, dobra koniunktura na rynku surowców była historycznie wiązana z dobrymi wynikami gospodarczymi krajów rozwijających się, gdyż większość z nich była eksporterami tychże surowców. Obecnie, po okresie perturbacji rynkowych można oczekiwać bardziej optymistycznego scenariusza dla Polski. Postrzeganie atrakcyjności rynków rozwijających się w dużo większym stopniu zależy od oceny gospodarek azjatyckich, zwłaszcza Chin. W większości są one importerami surowców i ich niższe ceny są więc korzystne dla wyników gospodarczych tych krajów. Ponadto, wysokie ceny surowców zaczęły rodzić coraz więcej obaw o trwałość wzrostu gospodarczego.

Kolejnym czynnikiem ryzyka wpływającym na ostatnią gorszą koniunkturę na rynkach jest zagrożenie wzrostem stóp procentowych wskutek postępującej inflacji. Rosnące ceny surowców były jednym z głównych jej motorów. Siłą rzeczy spadek cen oznacza zmniejszenie presji inflacyjnej, a tym samym ryzyka nadmiernych podwyżek stóp procentowych. Dotyczy to zarówno sytuacji na świecie jak i w Polsce.  Dobra sytuacja gospodarcza będzie wymuszać kolejne podwyżki stóp, zwłaszcza w USA i strefie Euro, jednakże jeśli będą one następstwem dobrych wyników gospodarczych nie będą zagrażać, przynajmniej w krótkim terminie, koniunkturze na rynku akcji.

Rosnącym ryzykiem jest kwestia restrukturyzacji długu Grecji. Wydaje się, że w tym przypadku kluczowa będzie ocena na ile może spowodować to tzw. efekt domina. Tj. spekulacje, że skoro Grecja ma problemy to zaraz inne kraje strefy Euro także popadną w tarapaty, zwłaszcza te niedawno ratowane. Redukcja długu samej Grecji wydaje się być nieunikniona. Ostatnia wiadomość, że MFW rozważa wydłużenie harmonogramu spłat Grecji jest sygnałem, że decydenci zdają sobie sprawę z tego zagrożenia. Ostatnie problemy szefa MFW nie mają tu większego znaczenia. Ostatnia pomoc dla Portugalii (jak i rozwój całego systemu pomocy w strefie Euro w ostatnim roku) udowodniły zdolność głównych krajów strefy Euro do radzenia sobie z tym wyzwaniem. Jednakże, ponieważ mamy do czynienia z procesem politycznym obejmującym co najmniej kilka krajów, niepewność inwestorów, że może dojść do jakiegoś paraliżu decyzyjnego i w efekcie do wystąpienia spekulacji co do efektu domina, będzie obecna do niemalże ostatniej chwili.

Kolejnym czynnikiem, który należy wziąć pod uwagę jest lekcja z roku 1937. Zbyt szybkie wycofanie się ze wspomagania gospodarki spowodowało wtedy nową recesję. Wydaje się mało prawdopodobne, że rządy i banki centralne głównych gospodarek przeoczą tę lekcję. Podstawą do obecnych programów stymulowania gospodarki były właśnie lekcje z wielkiego kryzysu lat 30-ych ubiegłego wieku. Dla uczestników rynku otwartą kwestią pozostaje na ile rządy USA i strefy Euro będą w stanie w wyważonym tempie wycofywać się z obecnej polityki wspomagania gospodarki. Dotyczy to szczególnie USA. Ostatnie „ostrzeżenie” ze strony agencji ratingowej Standard&Poor’s polegające na obniżeniu perspektyw ratingu dla USA uzmysławia, że pole manewru dla rządu i banku centralnego jest mniejsze niż może być konieczne.

Podsumowując, po tak ciężkim kryzysie nadal pozostało wiele kwestii nierozwiązanych. Dobra koniunktura gospodarcza stwarza korzystne podstawy do inwestycji, jednakże przy tak poważnych ryzykach inwestorzy muszą liczyć się z okresami gorszej koniunktury, które mogą trwać dłużej niż kilka tygodni, nie oznaczając przy tym zmiany trendu.

piątek, 29 kwietnia 2011

Michał Szymański, Partner Zarządzający Money Makers S.A.

Kilka ostatnich danych gospodarczych pokazuje jak bardzo inwestorzy i ekonomiści chcą sobie ułatwić życie i jak bardzo jest to trudne. Od dwóch lat wzrost gospodarczy na świecie systematycznie poprawia się. Trend jest bardzo silny i wytrzymuje takie wstrząsy jak choćby kryzysy zadłużenia w kilku krajach strefy Euro. Ponieważ 2 lata wydaje się już długim okresem, to spora grupa analityków oczekuje, że: każda kolejna dana musi być lepsza od poprzedniej, a jeśli jest gorsza oznacza to koniec poprawy a nawet możliwą stagnację. Bardzo by to ułatwiło prognozowanie, ale niestety rzeczywistość jest nieco bardziej skomplikowana. Aktywność ekonomiczna jest zmienna i nawet w sytuacji systematycznej poprawy koniunktury trzeba się liczyć ze słabszymi miesiącami a nawet kwartałami. Obecnie inwestorzy na rynkach, zwłaszcza na rynku polskim, są bardzo wyczuleni na wszelkie oznaki pogorszenia koniunktury. Nie lekceważąc ryzyk gospodarczych, wydaje się, że ich reakcje są przesadne. Obecnie, dominujący wpływ na kursy akcji w Warszawie mają inwestorzy zagraniczni, którzy oceniają sytuację z nieco szerszej perspektywy i raczej pozytywnie. Stąd wynika pozornie niezrozumiała sytuacja, że z jednej strony w ciągu dnia zdarzają się nagłe obniżki cen na rynku akcji, fale negatywnych komentarzy w prasie po publikacji nieco słabszych danych, a jednocześnie kursy akcji utrzymują się na stosunkowo wysokim poziomie.

Najnowsze dane gospodarcze nadal dają dobre podstawy do optymizmu. Niemcy, największa gospodarka Unii,  właśnie odnotowały najniższą stopę bezrobocia od prawie 19 lat. Jest to zasługą wzrostu gospodarczego powodującego stały wzrost zatrudnienia w niemieckich firmach.

W Polsce „na szczęście” odnotowaliśmy ostatnio nieco słabsze dane dotyczące eksportu, co nieco ostudziło chęć Rady Polityki Pieniężnej do znacznych podwyżek stóp procentowych. Da to szansę polskim eksporterom na wykorzystanie dobrej koniunktury u naszego sąsiada przy niższym ryzyku wzmocnienia się złotego. Kurs w okolicach 4 PLN/Euro sprzyja eksportowi, a zbyt wysokie podwyżki stóp procentowych powodowałyby jego wzmocnienie.

Jednocześnie, ostatnie dane o sprzedaży detalicznej w marcu, która wzrosła w stosunku rocznym o prawie 10% potwierdzają dobrą kondycję naszej gospodarki.

Dlatego nadal można oczekiwać dobrych wyników spółek notowanych na warszawskiej giełdzie, a przez to dobrych notowań. Choć trzeba zauważyć, że nadal sporo spółek wyraźnie nie radzi sobie z wykorzystywaniem korzystnego otoczenia ekonomicznego do osiągania wyższej sprzedaży i zysków netto.

Z kolei potwierdzająca się dobra koniunktura gospodarcza będzie nieuchronnie powodować kolejne podwyżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej w sytuacji rosnących cen żywności i paliw. Jednakże, w przypadku inwestorów chcących „inwestować” w dalszy wzrost cen warto o refleksję dotyczącą ryzyka – wprawdzie ceny żywności nadal rosną, ale doświadczenie uczy, że takie wzrosty trwają relatywnie krótko – rok, dwa lata.

środa, 13 kwietnia 2011

Michał Szymański, Partner Zarządzający Money Makers

Od końca zeszłego roku mieliśmy do czynienia z dużymi odpływami środków z rynków rozwijających się. W okresie pierwszego kwartału wycofano z nich około 18 miliardów dolarów. Obecnie istnieje duża szansa na ponowny napływ środków na rynki rozwijające się a tym samym na zwyżki cen akcji na warszawskiej giełdzie.

W tym roku inwestorzy zagraniczni będą w decydującym stopniu wpływać na koniunkturę w Warszawie, dlatego ważne jest rozumienie ich decyzji inwestycyjnych. Rola OFE będzie ograniczona ze względu na wysoki udział akcji w ich portfelach oraz nowe przepisy ograniczające napływy środków do OFE. Z kolei TFI nadal szukają sposobu na pozyskiwanie klientów do funduszy akcyjnych i nie wydaje się, żeby coś mogło się w sposób znaczący zmienić w pierwszej połowie roku ze względu na priorytety banków. Te, jak na razie w większości skupiają się na zwiększeniu liczby nowo otwieranych kont i udzielaniu kredytów hipotecznych.

Inwestorzy międzynarodowi wycofywali środki z rynków rozwijających się z kilku przyczyn. Na przełomie roku narosły obawy, że gospodarka Chin poważnie spowolni. Gospodarki krajów rozwiniętych zaskoczyły in plus inwestorów – wzrost okazał się tam dużo silniejszy i trwalszy niż oczekiwali. Dodatkowo, w krajach rozwijających się rozpoczął się cykl podwyżek stóp procentowych. A jednocześnie jeszcze na początku roku oczekiwano, że w gospodarkach rozwiniętych (USA, strefa Euro) stopy procentowe pozostaną na bardzo niskim poziomie przez dłuższy czas. Niskie stopy procentowe sprzyjają inwestycjom w akcje.  Ponadto, doszły niepokoje na Bliskim Wschodzie.

W ostatnim okresie możemy zaobserwować odwracanie się przyczyn stojących za odpływem funduszy z krajów rozwijających się i wzrostem ich atrakcyjności inwestycyjnej.

Fundusze Krajów Rozwijających się przyciągnęły 5,7 mld USD w tygodniu kończącym się 6 kwietnia, najwięcej od połowy października. Jednocześnie coraz powszechniejsze jest przekonanie, że wyższe koszty kredytów w Chinach jednak nie spowodują spowolnienia, a nawet, że cykl podnoszenia stóp procentowych w tym kraju przynajmniej na jakiś czas zbliża się do końca. Wyrazem tego jest pozytywna zmiana ocen Chin przez takie firmy jak: JP Morgan, Goldman Sachs, Morgan Stanley, Deutsche Bank.

W gospodarkach rozwiniętych (USA, strefa Euro) coraz bardziej realna jest perspektywa rozpoczęcia podwyżek stóp procentowych. Europejski Bank Centralny niedawno po raz pierwszy od długiego czasu podniósł stopy procentowe. Komentarze ze strony samego ECB starały się łagodzić znaczenie tego kroku. Jednakże w sytuacji, gdy poziom oficjalnych stóp procentowych jest niższy od inflacji, dalsze podwyżki stóp są nieuniknione jeśli tylko utrzyma się obecne tempo wychodzenia z kryzysu. Coraz bardziej oczywiste jest także, że USA będą musiały jeszcze w tym roku rozpocząć podwyżki stóp.

Jednocześnie najważniejsze rynki rozwijające się nadal odnotowują wyższy wzrost gospodarczy niż USA, czy strefa Euro.

Wszystko to powoduje, że coraz bardziej prawdopodobny staje się scenariusz powrotu inwestorów międzynarodowych na rynki rozwijające się, a tym samym na dobrą koniunkturę na warszawskiej giełdzie.